Czy można nauczyć się tłumaczenia?

W końcu nawet autorzy projektu deregulacji zawodu tłumacza przysięgłego wydają się podzielać ten pogląd, proponując zniesienie obowiązku posiadania przez kandydata na TP wykształcenia wyższego. Ich zdaniem proces tłumaczenia nie wymaga wiedzy naukowej, więc i wykształcenie wyższe tu do niczego.

Mało kto bierze pod uwagę pracę umysłową poświęcaną przekładowi. A przecież w przypadku tłumaczenia tekstu specjalistycznego należy ciągle zwracać uwagę na terminologię, jej spójność i adekwatność, w przypadku tłumaczenia przysięgłego trzeba zachować szczególne wyczulenie na numery, nazwiska, miejsca, w końcu przekład uwierzytelniony posiada moc prawną. A do tego dochodzą odręczne, często nie do końca czytelne adnotacje, niewyraźne pieczęcie, miasta i wsie, które trzeba odnaleźć na mapie. W przypadku tłumaczenia medycznego należy jeszcze czujniej traktować wszelkie choroby i leki, nawet w przypadku tłumaczenia zwykłego trzeba mieć się na baczności, mimo że nie będzie ono miało mocy prawnej, nie znaczy to, że nic od niego nie będzie zależeć.

Tłumacz musi również mieć przynajmniej ogólne pojęcie o tym, co tłumaczy. Czy chodzi o tekst techniczny, medyczny, prawny czy naukowy, bez znajomości terminologii się nie obejdzie.

Jednak terminologia czy umiejętność skupienia i zwracania uwagi na detale zdecydowanie jest do wyuczenia, ale czy to wystarczy?

Na pewno nie, jeśli idzie o tłumaczenia literackie, publicystyczne i poetyckie. Bez języka tu oczywiście ani rusz, pewnego rodzaju drobiazgowość również, ale niezbędna jest jeszcze świadomość słowa, wyczulenie na wieloznaczność, ironię… Tak jak ktoś, kto nigdy nie przeczytał dobrego wiersza, nigdy nie napisze dobrego wiersza, tak i można rozciągnąć to stwierdzenie i rzec, że kto nigdy nie napisał wiersza, nie zrobi dobrego tłumaczenia. Trzeba również umieć wyłapywać wszelkiego rodzaju aluzje kulturowe i literackie.

Czy tego wszystkiego można się nauczyć? Być może w jakimś stopniu tak, w końcu każda filologia prowadzi specjalizację, którą zajmują wyłącznie tłumaczenia. Uczy się na nich techniki, poświęca uwagę określonym problemom tłumaczeniowym, studenci poznają leksykę,  doskonalą warsztat, dokonują przekładów. Jednak nie każdy absolwent specjalizacji tłumaczeniowej będzie pracował w zawodzie, nie każdy nawet będzie chciał, bo ktoś, kto chociaż raz w życiu przetłumaczył fragment tekstu czy piosenkę, wie, że tłumaczenie to nie jest łatwy kawałek chleba. Satysfakcjonujący, owszem, ale łatwy – nie.

o autorze

Karolina Kaszuba 


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Tłumaczenie z korpomowy na polski

Przeważnie nowe słowa są zapożyczeniami z innych języków i w takich przypadkach tłumaczenie (w postaci choćby i chwili wewnętrznej zadumy) wydaje się niezbędne.

Tak jak kiedyś w modzie była łacina – tak dziś modny jest angielski. Wszystko robimy już nie na cito, ale ASAP (as soon as possible, tłumaczenie: najszybciej jak to możliwe). Nie powinno być zaskoczeniem, że zdecydowanie najwięcej takiej swoistej nowomowy przychodzi do naszego języka z „języka handlu i biznesu”. A ponieważ wciąż nie każdy zna angielski – tłumaczenie wydaje się tym bardziej uzasadnione.

Ciężko jednoznacznie stwierdzić dlaczego firmy i korporacje nie podejmują działań, ażeby jakoś „spolszczyć” język korporacyjny. Kwestia ta dotyczy nie tylko nazw stanowisk (chociaż w dużej mierze właśnie tak jest), ale coraz częściej rozszerza się na język używany w pracy (no i poza nią).

Nie wiadomo też do końca czemu mają służyć angielskie nazwy stanowisk. Być może podniesieniu prestiżu nie tylko samej firmy, ale i stanowiska? Bo czyż „Supply Planner” nie brzmi lepiej, niż jego zwyczajne tłumaczenie na polski – zaopatrzeniowiec? A „Key Account Specialist” lepiej niż „Kierownik ds. Kluczowych Klientów”? Może zresztą coś w tym jest, w końcu kilka lat temu pojawiła się alternatywna nazwa zawodu sprzątacza/sprzątaczki – konserwator powierzchni płaskich. To już chyba lepiej po angielsku…

Zmienia się również język używany na co dzień. Już nie przesyłamy dalej, teraz forwardujemy. Nie prosimy, requestujemy. Nie odpisujemy udzielając komentarza – feedbackujemy.

Część terminów jest dosyć obrazowo implementowana i spolszczana – np. w wypadku terminu „fakap”, który określa zawalenie terminu. Równie obrazowe jest określenie czasu, gdy deadline nas goni, a sytuacja nie wygląda kolorowo:

– Która godzina?
– Wpół do fakapa.

Zwłaszcza laikowi ciężko się w tym wszystkim połapać, więc być może rynek wkrótce wykształci nowy zawód – osoby, której zadaniem będzie tłumaczenie z korpomowy na polski? Wystarczyłaby zwykła szeptanka.

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Tłumaczenie przysięgłe – z czym to się je?

Tłumaczenie przysięgłe potrzebne jest zawsze tam, gdzie nacisk kładzie się na moc prawną dokumentu. Będą więc to wszelkiego rodzaju instytucje, urzędy i inne władze i organizacje, do których składamy różne zaświadczenia. Rejestrując więc samochód sprowadzony zza granicy, ubiegając się o wizę, stypendium, zasiłek, składając dokumenty do urzędów stanu cywilnego, przedkładając u nowego pracodawcy świadectwo pracy zza granicy lub starając się o zwrot kosztów za leczenie przeprowadzone za granicą musimy mieć tłumaczenie przysięgłe tych dokumentów. Tłumaczenie zwykłe wystarczy, gdy dokument przeznaczony jest do użytku wewnętrznego lub gdy musimy przetłumaczyć np. wzór umowy czy katalog reklamowy, lub jakikolwiek inny tekst.

Tłumaczenie przysięgłe ma moc prawną, dlatego zawiera pieczęć i podpis tłumacza figurującego na liście tłumaczy przysięgłych Ministerstwa Sprawiedliwości. To z kolei narzuca stawki dla klientów instytucjonalnych, i długość strony rozliczeniowej dla wszystkich klientów. Standardowa strona mieści 1800 znaków ze spacjami, jednak zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości, strona rozliczeniowa tłumaczenia przysięgłego zawiera 1125 znaków ze spacjami. Jest to pozostałość z czasów, gdy tłumaczeń dokonywano na… maszynie do pisania. Strona maszynopisu miała 25 wersów, w każdym 45 znaków.

Tłumaczenie przysięgłe zawiera też sobie tylko właściwe znaki: -/- oznacza koniec wersu, /-/ – podpis, a treść w [kwadratowych] nawiasach – uwagi tłumacza. Swoim podpisem i pieczęcią poświadcza on zgodność przekładu i oryginału, dlatego też umieszcza się informację o wyglądzie dokumentu samego w sobie, wszystkich postawionych pieczęciach i adnotacjach, stemplach itd. Nie jest, oczywiście, możliwa zmiana treści na życzenie klienta – np. poprawienia stopni na dyplomie czy uzupełnienie dokumentu o treść, której brakuje lub ominięcie „niewygodnych” informacji.

Warto wiedzieć, że tłumaczenie przysięgłe w każdym kraju wygląda inaczej. Podczas gdy polscy tłumacze figurują na liście Ministra Sprawiedliwości, na Ukrainie tłumaczenie należy poświadczyć notarialnie, w USA tłumaczy certyfikuje Departament Stanu, z kolei w Niemczech przeważnie akceptowane są tłumaczenia wykonane przez tłumaczy przysięgłych w kraju, w którym wydano dany dokument i w którym zrobiono tłumaczenie poświadczenie (zdarzają się jednak jednostkowe przypadki odrzucenia takich translatów, wszystko zależy od dobrej woli urzędnika.

o autorze

Karolina Kaszuba, AVISTA biuro tłumaczeń Kraków


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Nagradzanie tłumaczenia – IFPP

Jedną z takich nagród, honorujących najlepsze tłumaczenia, jest Independent Foreign Fiction Prize. Od 1990 roku przyznawana jest książce beletrystycznej (napisanej przez żyjącego autora), która została przetłumaczona na angielski z dowolnego języka i wydana w Zjednoczonym Królestwie. Nagrodę, w wysokości 5000 funtów otrzymuje zarówno autor, jak i tłumacz.

Pierwszą uhonorowana książką był Biały zamek Orhana Pamuka (autorką tłumaczenia z języka tureckiego jest Victoria Holbrook). Później nagrodzono m.in. Nieśmiertelność Milana Kundery (1991, autor tłumaczenia z czeskiego: Peter Kussi) czy Śmierć Napoleona Simona Leysa (The Death of Napoleon, autorka tłumaczenia z francuskiego: Patricia Clancy).

W latach 1996-2001 nagroda nie była przyznawana, udało się ją wznowić dopiero od 2002 roku, kiedy zaczęła ją fundować Arts Council England, finansująca również m.in. British Centre for Literary Translation (Brytyjskie Centrum Tłumaczenia Literackiego).

W pierwszym roku po wznowieniu nagrody uhonorowano Austerlitz W.G. Sebalda (autorka tłumaczenia z niemieckiego: Anthea Bell, chociaż Sebald, mieszkający w Wielkiej Brytanii od 1970 roku, współpracował ze swoimi tłumaczami; był to jedyny raz, gdy nagrodę otrzymał nieżyjący pisarz – Sebald zginął w wypadku samochodowym pod koniec 2001 roku). Austerlitz, książka opowiada o losach dziecka przywiezionego do Walii w transporcie z Czech w lecie 1939 roku, które zostało adoptowane, a po latach odkrywa swoją przeszłość. Pod względem formalnym Austerlitz jest wyjątkową książką – tekst nie jest podzielony na paragrafy, a do tego obfituje w dygresje i połączenia fikcji i faktów, a do tego składa się z długich i skomplikowanych zdań – jedno zdanie ma 7,5 strony!

Nagrody IFPP nigdy nie zdobyła książka napisana przez polskiego autora. Ale, w 2013 roku w szerokim finale znalazł się Paweł Huelle i jego Opowieści chłodnego morza (autorka tłumaczenia: Antonia Lloyd-Jones), w 2011 roku również w szerokim finale znalazł się Michał Witkowski ze swoim Lubiewem (tłum. William Martin), w 2008 roku w wąskim finale znalazł się Castorp Pawła Huelle (znów w tłumaczeniu Antonii Lloyd-Jones), a w 2006, również w wąskim finale – Mercedes-Benz, również Huelle w tłumaczeniu Lloyd-Jones. 

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Oscar za tłumaczenia – PEN Translation Award

Nagroda za najlepsze tłumaczenie przyznawana jest za PEN American Center i honoruje wybitne tłumaczenia na język angielski. Zdobyć ją może każdy, kto w minionym roku kalendarzowym opublikuje w Stanach Zjednoczonych książkę przełożoną na język angielski. Nie jest brana pod uwagę narodowość, miejsce zamieszkania ani tłumacza, ani autora. Wyróżnieniu towarzyszy nagroda pieniężna w wysokości 3000$.

PEN AC przyznaje również nagrodę za najlepsze tłumaczenie poetyckie, jest to jednak osobna nagroda. PEN w swoich 145 centrach na całym świecie przyznaje wiele nagród za najlepsze tłumaczenia, jednak ta przyznawana przez Amerykanów uważana jest za najważniejszą, również za jedną z najistotniejszych spośród wszystkich nagród literackich przyznawanych w Stanach Zjednoczonych. Jako pierwsza honorowała wyłącznie tłumaczy. W 1999 roku New York Times określił nagrodę jako „Oscara dla tłumaczenia” i podkreślił, że być może właśnie z tego powodu rzadko otrzymują ją młodsi tłumacze.

W ciągu 5 dekad przyznawania nagrody, cztery razy nagrodzono tłumaczenia z języka polskiego. W 2012 roku nagrodę powędrowała do tłumaczenia powieści „Kamień na kamieniu” Wiesława Myśliwskiego, wykonanego przez Billa Johnstona.

W 1996 roku – nie inaczej jak na fali Nobla – nagrodzono przekład zbioru „Widok z ziarnkiem piasku” Wisławy Szymborskiej w przekładzie Stanisława Barańczaka i Clare Cavanagh.

W 1993 roku Thomas Hoisington został nagrodzony za wydanie tłumaczenia Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków Ignacego Krasickiego (angielski tytuł: The Adventures of Mr. Nicholas Wisdom).

Pierwszym nagrodzonym przekładem z języka polskiego był Skrawek czasu Idy Fink, za który w 1988 roku nagrodę otrzymały Madeline Levina i Francine Prose. Książka jest zbiorem opowiadań, w których różni bohaterowie przedstawiają swoje doświadczenia z czasów Holokaustu.

Patrząc na listę lauretów można wyciągnąć wniosek, że jakość tłumaczenia, wpływa na popularność książki. Wśród zwycięzów można znaleźć m.in. Blaszany bębenek Grassa, Pachnidło Suskinda, Wahadło Foucaulta Eco czy Kafka nad morzem Murakamiego. Na liście widnieje również wiele klasyków – Anna Karenina Tołstoja, Bracia Karamazow Dostojewskiego czy zbiór czterech komedii Moliera. 

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Nagradzanie tłumaczenia – BTBA

Jedną z nich jest przyznawana od 2008 roku BTBA – Best Translated Book Award (Nagroda dla najlepszego tłumaczenia). BTBA jest przyznawana przez Three Percent – magazyn literacki uniwersytetu w Rochester, w stanie Nowy Jork.

Co ciekawe, uniwersytet ten był pierwszym w USA, który kształcił… optyków – w mieście do dziś funkcjonują fabryki Eastman Kodak oraz Bausch&Lomb. Dziś uczelnia uznawana jest za prestiżową i kształci ponad 8000 studentów, również na kierunkach humanistycznych (w tym na Russian studies, które podpadają bardziej pod rosjoznawstwo, nie można tam uczyć się tłumaczenia).

Przy uniwersytecie działa również OpenLetter – wydawnictwo publikujące wyłącznie przekłady literatury obcej – m.in. entuzjastycznie przyjęte tłumaczenia Mojego pierwszego samobójstwa Jerzego Pilcha (My first suicide, tłum. David Frick), Pod mocnym aniołem i Tysiąc spokojnych miast, również Pilcha, oraz wiersze wybrane Andrzeja Sosnowskiego.

BTBA została ustanowiona w 2008 roku i ma na celu uhonorowanie i nagrodzenie „tłumaczy, redaktorów, wydawców oraz innych osób wspierających proces popularyzacji literatury innych krajów w USA”. Od 2010 roku nagroda dla najlepszego tłumaczenia zawiera również grant finansowy, sponsorowany przez Amazon, w wysokości 25 tysięcy dolarów.

Najpierw ogłaszana jest lista 25 finalistów, spośród których ogłaszana jest finałowa 10. Nagroda przyznawana jest osobno dla beletrystyki, osobno dla poezji.

Wśród finalistów tłumaczeń poetyckich podczas pierwszej edycji BTBA, znalazł się wiersze zebrane Zbigniewa Herberta, przetłumaczone przez Czesława Miłosza, Petera Dale Scotta oraz Allisę Valles.

Inne tłumaczenia z polskiego, które dotarły do finału, to: zbiór poezji Peregryniarz Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego (2009; tłum. Bill Jonston);  zbiór Eternal Enemies Adama Zagajewskiego w tłum. Clare Cavanagh (2009); powieść Kamień na kamieniu Wiesława Mysliwskiego w tłumaczeniu Billa Johnstona – w 2012 roku, zdobył nagrodę.

Tegoroczna lista finalistów nie zawiera ani jednego tłumaczenia z języka polskiego. Analizując finalistów z 5 lat, można zauważyć, że szczególnie popularne są w USA tłumaczenia z języków skandynawskich – norweskiego, szwedzkiego, ale również z hiszpańskiego, niemieckiego i rosyjskiego. 

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Tłumaczenia przysięgłe dookoła świata

Tłumaczenia przysięgłe w Europie

W Niemczech tłumacze przysięgli wyznaczani są przez sądy krajów związkowych, dla każdego z Landów procedura wygląda inaczej, jednak przeważnie kandydat musi zdać egzamin. W Norwegii aby móc realizować tłumaczenia przysięgłe należy zdać dosyć trudny egzamin, po czym rząd norweski upoważnia kandydata do wykonywania tłumaczeń. We Włoszech zarówno sądy, jak i konsulaty mają prawo do wyznaczenia „oficjalnych tłumaczy”, którzy zdali egzamin lub w inny sposób udokumentowali znajomość języka (przeważnie jest to dyplom ukończenia studiów). W Wielkiej Brytanii nie istnieje instytucja tłumacza przysięgłego na takich zasadach jak np. w Polsce. Jeśli tłumaczenie musi zostać uwierzytelnione, dokonuje tego tłumacz będący członkiem ITI (Institute of Translation & Interpreting), jeśli wymagany jest wyższy poziom uwierzytelnienia, dokument kierowany jest do notariusza. Można również zdać egzamin w Chartered Institute of Linguistics. W Szwecji tłumaczenia przysięgłe wykonywane są przez tłumaczy autoryzowanych przez agencję rządową, którzy zdali test sprawdzający ich umiejętności językowe. Tytuł tłumacza przysięgłego jest w Szwecji chroniony, a tłumaczenia przysięgłe przez nich wykonane zachowują pełną moc prawną i uważane są za wiążące.

 

Tłumaczenia przysięgłe na świecie

W Stanach Zjednoczonych nie istnieje żadna oficjalna forma uwierzytelnienia tłumaczenia. Można jednak zostać certyfikowanym tłumaczem ATA (American Translation Association) lub Global Translation Institute. Tłumacze powszechnie świadczą usługi dla szpitali, sądów, policji, ale nie są wpisani na żadną oficjalną listę. W Meksyku istnieją dwa poziomy uwierzytelnienia tłumaczy: lokalne i federalne, udzielane przez Sąd Najwyższy. W praktyce tłumacz z jednego regionu może pracować dla klienta z innego, o ile ten ostatni wyrazi na to zgodę. W RPA również istnieje instytucja tłumacza przysięgłego, który w każdym przypadku musi tłumaczyć z oryginału, który ma w swoim posiadaniu.

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Strona przeliczeniowa tłumaczenia

Aby zrozumieć czym jest strona przeliczeniowa tłumaczenia należy najpierw wiedzieć czym są „znaki ze spacjami„. Jednym sformułowanie to może wydawać się banalne, inni natomiast nie mają pojęcia jak rozumieć ten zlepek słów. Są to po prostu znaki, inaczej mówiąc przyciski lub klawisze klawiatury komputera użyte w procesie tłumaczenia. Słowo „ze spacjami” po prostu przypomina, że spacja jest również klawiszem klawiatury. Dla przykładu zdanie „Strona tłumaczenia przysięgłego to 1125 znaków ze spacjami!!!” ma 54 znaków bez spacji oraz 61 znaków ze spacjami.

Jeśli powyższe sformułowanie jest zrozumiałe, dalsza teoria stron rozliczeniowych jest banalna. W zależności od tego, czy chcemy tylko przetłumaczyć dokument, czy uwierzytelnić go okrągłą pieczęcią, którą posiadają jedynie tłumacze przysięgli, strona tłumaczenia będzie posiadała inną ilość znaków.

W przypadku tłumaczenia przysięgłego strona przeliczeniowa to 1125 znaków ze spacjami. Liczba ta jest stałą jednostką rozliczeniową tłumaczenia przysięgłego niezależnie od tego czy przekład wykonujebiuro tłumaczeń czy też zlecamy usługę bezpośrednio tłumaczowi przysięgłemu. Dzieje się tak, ponieważ liczba 1125 została narzucona przez ministerstwo sprawiedliwości w ustawie o wynagrodzeniu za czynności tłumacza przysięgłego.

Jeśli interesuje nas przekład zwykły, a do takich przekładów należą tłumaczenia stron internetowych, korespondencji handlowych, prac magisterskich lub też inne dokumenty, których nie musimy przedstawiać organizacjom państwowym, wtedy stroną przeliczeniową może być dowolna ilość znaków. Najczęściej stosowaną liczbą przez biura tłumaczeń jest 1800 znaków ze spacjami. Zdarzają się też biura, które stosują rozliczenie co 1600 lub 1500 znaków. Łatwo domyślić się, że w przypadku tego rodzaju tłumaczeń panuje pełna dowolność, ponieważ tłumaczenia zwykłe, czyli nieprzysięgłe nie są regulowane żadną ustawą.

Niezależnie od tego, czy wykonujemy tłumaczenia zwykłe czy przysięgłe przed oddaniem dokumentu do biura tłumaczeń najlepiej poprosić o jego wcześniejszą wycenę, by nie rozczarować się przy odbiorze tłumaczenia.

 

o autorze

Pracownik biura tłumaczeń MIW


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

O specyfice tłumaczenia sądowego słów kilka

W 2010 roku wśród Sądów Rejonowych i Okręgowych w Polsce przeprowadzono ankietę, w której poproszono o wskazanie języków tłumaczenia sądowego dla których powołano tłumaczy przysięgłych. Po przeanalizowaniu wszystkich ankiet okazało się, że we wszystkich prowadzonych postępowaniach odnotowano aż 34 języki (oba rodzaje sądów wymieniły 23 wspólne języki), które musiały być tłumaczone podczas posiedzeń sądowych.

Wśród języków tłumaczenia sądowego znalazły się najpopularniejsze języki – niemiecki, angielski, francuski, włoski i rosyjski, a także migowy i ukraiński. Oprócz tego sądy podawały m.in. rumuński, czeski, litewski. Ciekawie rozkłada się to geograficznie, np. tłumacze języka litewskiego najczęściej powoływani są na Suwalszczyźnie (w 2010 r. 1/3 wszystkich tłumaczy litewskiego skoncentrowana była właśnie na podlasiu).

Podczas tłumaczenia sądowego tłumacz pracuje w szczególnym stresie – od tego, jak wykona swoją pracę, może zależeć wyrok. Dlatego musi być szybki i dokładny – nie pozwalać sobie na zbyt daleko idące interpretacje, a także uważać na wszelkiego rodzaju małe słówka, które dodane lub ominięte, mogą wypaczyć sens wypowiedzi. Wystarczy prześledzić doniesienia z rozprawy Oscara Pistoriusa i pozostawiające wiele do życzenia pod względem jakości tłumaczenia ustne z afrikaans na angielski. Tłumaczka m.in. opuszczała część słów, przeinaczała i wypaczała treść tłumaczonych zdań, aż w końcu została wyłączona za nienależyte wykonywanie swoich obowiązków.

Tłumacz sądowy musi również być dyskretny i nie omawiać z nikim szczegółów sprawy, w której bierze udział, jeżeli jest to sprawa o charakterze poufnym.

Często można też spotkać się z opinią, iż podczas wykonywania tłumaczenia, tłumacz sądowy powinien również wyjaśniać różnice kulturowe. Kilka lat temu w USA przeprowadzano badanie wśród sędziów i prokuratorów, zadając im pytanie czy tłumacz sądowy powinien również być tłumaczem kultury. Zdecydowana większość sędziów była przeciw, również prokuratorzy nie odpowiedzieli twierdząco na pytanie zadanie w ankiecie, chociaż ok. 40% nie potrafiła jednoznacznie się określić. 

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Tłumaczenia przysięgłe – o czym należy pamiętać?

Po pierwsze, musimy być świadomi tego, że tłumacz ma prawo zaznaczyć w tłumaczeniu, że wykonywał tłumaczenie przysięgłe ze skanu lub kopii, jeśli nie okażemy mu przy odbiorze oryginału dokumentu. Tłumacz nie ma również prawa ingerować w treść dokumentu

Skanując dokumenty zwróćmy również uwagę, czy czytelne są wszelkie pieczęcie i stemple widniejące na dokumencie – jeśli wersja elektroniczna jest słabo czytelna, warto wykonać dodatkowy skan lub zdjęcie samej pieczęci – ułatwi to tłumaczowi pracę i nie będzie musiał oznaczać tekstu jako nieczytelnego w przypadku, gdyby nie mógł odczytać treści na dokumencie.

Jeśli dokumenty są wielostronne, ale treść widnieje wyłącznie na pierwszej stronie, np. blankietu, dyplomu itp. – wysyłając dokumenty, by otrzymać ich tłumaczenia przysięgłe, przeskanujmy i tak obie strony, jeśli widnieją na nich pieczęci lub stemple – tłumacz musi o nich wzmiankować.

Jeśli na dyplomie lub innym dokumencie widnieje pieczęć sucha, która nie będzie widoczna na skanie – koniecznie powiadommy o tym tłumacza. Podobnie jak o niewidocznych na skanach naklejkach z hologramami, znakach wodnych itp.

Pamiętajmy również, żeby skanować dokumenty zawsze w kolorze. Jeśli wykonujemy zdjęcia dokumentów – pamiętajmy, by były wyraźne i wysokiej jakości. Lepiej zrobić dwa zdjęcia, które pozwolą tłumaczowi bez problemu odczytać treść dokumentu i wykonać zamówione przez nas tłumaczenia przysięgłe.

Jeśli tłumaczymy dokumenty z języków, które używają innego alfabetu – np. ukraińskiego, białoruskiego czy rosyjskiego – dobrze jest dostarczyć również skan paszportu – wtedy tłumaczenia przysięgłe będą zawierać adnotację odnośnie transliteracji naszych danych.

Gotowe tłumaczenia będą zawierać adnotacje odnośnie wszelkich skreśleń, poprawek i dopisków na dokumencie, podpisów, pieczęci itp. Koniec każdego akapitu oznaczony będzie znakiem „-/-„, a miejsce podpisu – „/-/”. Nasze tłumaczenia otrzymają również unikalny numer w repertorium tłumacza. Takie tłumaczenia będziemy mogli złożyć w rozmaitych instytucjach i urzędach, ponieważ zachowuje ono moc prawną oryginalnego dokumentu.

o autorze

Karolina Kaszuba, biuro tłumaczeń Avista z Krakowa


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www