Biuro tłumaczeń – jak wygląda praca tłumacza?

Biuro tłumaczeń zazwyczaj współpracuje z wieloma tłumaczami tzw. freelancerami, aby w swojej ofercie mieć jak najwięcej możliwych języków obcych. Jesteście ciekawi jak wygląda taka praca? O której musi wstawać tłumacz? Czy się stresuje? Czy jego praca jest dla niego satysfakcjonująca? Poniżej postaramy się pokrótce opisać codzienność tłumacza!

Biuro tłumaczeń wzywa… … najczęściej już od samego rana.

Dlatego tłumacze muszą zazwyczaj wstawać w miarę wcześnie, aby możliwie szybko zebrać wszystkie zlecenia. Biura tłumaczeń w tym momencie otwierają wszystkie maile z wczoraj i zaczynają kontaktować się ze swoimi tłumaczami, aby maksymalnie prędko podać im prace do rąk. Tłumacze muszą też w miarę szybko wstać jeśli jest to dzień oddania konkretnego tekstu. Wtedy też nanosi się ostatnie poprawki na swoje teksty, jeszcze przed samą wysyłką do klienta.

Dyspozycyjność ciągła

Tłumacz musi cały czas być blisko telefonu czy komputera, aby być w kontakcie w sprawie nagłego ekspresowego tłumaczenia. Oczywiście nie jest to obowiązkowe, ale jeśli firmie zależy na zdobyciu dużej ilości klientów, to musi dopasowywać się do wymagań panujących na rynku. Dlatego sam tłumacz też musi mieć dostęp do Internetu. Uciążliwe? Pewnie tak, ale do każdego zawodu można się przyzwyczaić.

Tłumaczenia są też ustne

W takim momentach biuro tłumaczeń wysyła swojego tłumacza do danej siedziby, w której jest on potrzebny. Trzeba być trochę wcześniej niż zaczyna się cała debata, prezentacja czy szkolenie. Tłumacz musi się usadowić, zająć swoje miejsce w pomieszczeniu i przygotować. Czasami trzeba tłumaczyć od 4 do 8 godzin z rzędu, dlatego w tym momencie można się zmęczyć nie tylko psychicznie ale i fizycznie.

Satysfakcjonujące?

Jak najbardziej. Chociaż nie co dzień tłumacz widzi efekty swojej pracy. Jednak podpisane umowy, nowe zamówienia, widok przetłumaczonych stron internetowych, czy własne teksty w gazetach popularnonaukowych napawa tłumacza ogromną dumą i samozadowoleniem.

Jeśli jesteście zainteresowani profesjonalnym tłumaczeniem stron, zapraszamy do biura tłumaczeń FromToTlumaczenia.pl. Jest to sprawdzone biuro o ugruntowanej pozycji na rynku.

Biuro tłumaczeń a lokalizacja tłumaczeń

Każda firma obecna na globalnym rynku na pewno spotkała się z dwoma terminami: tłumaczenia i lokalizacja. Biuro tłumaczeń zajmuje się zarówno jednym, jak i drugim, ponieważ między tymi terminami istnieje istotna różnica. Jeżeli chcesz, aby Twoja firma rozkwitła na zagranicznym rynku, powinieneś wiedzieć, że tłumaczenia i lokalizacja ściśle ze sobą współpracują, ale nie są tożsame. Na czym zatem polega różnica?

Biuro tłumaczeń – standardowe tłumaczenie

Wydaje się być sprawą oczywistą fakt, że każdy wie, co to jest tłumaczenie. Dla przypomnienia: tłumaczenie zajmuje się przekładem tekstu z języka źródłowego na docelowy, często poprzez zamianę słów jednego języka na drugi. Pewnie każdy z nas spotkał się z zabawnymi wpadkami językowymi, popełnionymi najpewniej przez nieświadomych bądź niedoświadczonych tłumaczy. Takimi przykładami, które obrosły już legendą są: ”I got oaken” (zdębiałem), czy “I feel train to you” (czuję do Ciebie pociąg). Oczywiście, nie każde tłumaczenie musi tak wyglądać. Jeżeli dbasz o profesjonalizm swojej marki, koniecznie musisz skorzystać z usług, jakie oferuje profesjonalne biuro tłumaczeń.

Tłumaczenie a lokalizacja

Nosząc się z zamiarem podbicia światowych rynków swoim produktem, powinieneś zapoznać się bliżej z terminem “lokalizacja”. Lokalizacja to tłumaczenie tekstu, a także przystosowanie go do potrzeb lokalnego, zagranicznego rynku. Dzięki lokalizacji możesz mieć pewność, że odbiorcy zrozumieją przekaz oraz że będzie on zgodny z lokalną kulturą, ponieważ lokalizacja zawiera analizę językową tekstu docelowego. Lokalizacja jest procesem, podczas którego zwraca się uwagę między innymi na:

  • tłumaczenie polegające na dostosowaniu tekstu docelowego, zamiast dosłownego, suchego tłumaczenia
  • konieczność zmiany formatu numerów telefonu
  • jak najdokładniejsze odzwierciedlenie różnic kulturowych
  • zmianę formatu czasu, dat a nawet miar
  • jeżeli to konieczne, zamianę grafik, które pomimo tego, że mają sens w języku źródłowym, to dla odbiorcy z innego kraju nie będą zrozumiałe w żadnym stopniu.

Szerzej o lokalizacji i innych usługach biura tłumaczeń przeczytasz tu: http://fromtotlumaczenia.pl/kontakt/.

Czy lokalizacja się opłaca?

Niektóre firmy zastanawiają się, czy muszą lokalizować każdy produkt na każdy rynek, na którym będzie sprzedawany. Taki zabieg nie zawsze jest konieczny. Załóżmy, że klient lokalizuje swój produkt na kraje, które posługują się językiem hiszpańskim. Jak wiadomo, rodzimy język może się różnić w różnych częściach kraju, natomiast w takich przypadkach rozmaite niuanse językowe nie będą aż tak odbiegały od siebie po to, aby tekst był wszędzie zrozumiany w pełni. Jeżeli natomiast chcesz podbić lokalny rynek, musisz rozważyć lokalizację produktu na tę wersję językową.

 

Czy tłumaczenia wpływają na język?

Tłumacz często traktowany jest po macoszemu. Zwłaszcza ten, który tłumaczy literaturę i swoją pracę wykona dobrze, a czytelnik znający język oryginału nie odnajdzie w tekście kalek i zgrzytów. Tłumaczenia staną się przedmiotem dyskusji dopiero wtedy, gdy będą wybitne (i zostanie to zauważone przez specjalistów) lub… wybitnie złe.

Ale jak nikt inny to właśnie one mają spory wpływ na ewolucję języka i jak przysłowiowa kropla drążąca skałę, powoli zagnieżdżają się w języku. Np. we frazeologii, co doskonale widać na przykładzie tłumaczenia Kubusia Puchatka, autorstwa Ireny Tuwim. Każdy z nas ma czasami ochotę na małe co nieco, wiemy co tygrysy lubią najbardziej, ale nie zawsze mamy świadomość, że mówiąc o krewnych i znajomych Królika, również cytujemy Kubusia Puchatka. Oczywiście, nie tylko tłumaczenia książek wpływają na język, również, a może nawet i w większym stopniu, swój ślad zostawiają tłumaczenia filmów. ‘Niech moc będzie z tobą’ (Gwiezdne wojny), ‘cóż, nikt nie jest doskonały’ (Pół żartem, pół serio), ‘to może być początek pięknej przyjaźni’ (Casablanca) czy ‘propozycja nie do odrzucenia’ (Ojciec chrzestny) już dawno wyswobodziły się z kontekstu filmowego i nikogo nie zdziwią w codziennej konwersacji.

Tłumaczenia oddziałują na język nie tylko poprzez sam akt przekładu, ale czasami również wprowadzając do niego zapożyczenia. Proces ten zawsze ma swój początek wśród tych użytkowników języka, którzy rozumieją jego kontekst pierwotny (w języku źródłowym) – aby poprawnie nim operować, muszą być w stanie dokonać szybkiego tłumaczenia i szybko zrozumieć kontekst. Jeśli się to nie uda, słowo zostanie niezrozumiane i jako takie zostanie odrzucone. Takie słowa mogą zostać przyswojone w formie niezmienionej (np. baseball w polskim), lub adaptowanej na potrzeby języka docelowego (np. dollar pochodzi z czeskiego tolar, a kindergarten – przedszkole – z niemieckiego). Im popularniejsze stanie się słowo, tym szybciej i łatwiej zostanie adaptowane do języka.

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www