Tłumaczenia ustne i pisemne – podział ze względu na ich cel

Niezależnie od tego czy mamy do czynienia z tłumaczeniami ustnymi czy pisemnymi, każde z nich możemy podzielić ze względu na ich cel. Jeśli są to tłumaczenia pisemne i potrzebujemy ich do celów oficjalnych takich jak: akt małżeństwa, akt urodzenia, akt notarialny, dowód rejestracyjny, dyplom, certyfikat i inne podobne akty, to konieczne będzie skorzystanie z usług tłumacza przysięgłego, który wyda każde tłumaczenia specjalistyczne wraz z uwierzytelnieniem. Tłumaczenia takiego rodzaju możemy składać w sądzie, urzędach, uniwersytetach lub we wszelakich innych instytucjach, które wymagają od nas takiego poświadczenia.

Tłumaczenia specjalistyczne

Z kolei jeśli dany tłumaczenia specjalistyczne, które ma służyć do wszelkich innych celów (umieszczenie go na stronie www, wydanie w formie broszury lub książki, przekazanie do klienta, użytek wewnętrzny, prywatny itp., itd.), to wystarczy znaleźć biuro tłumaczeń i wybrać specjalistę z odpowiedniej dziedziny. W takim wypadku przypomina to zlecenie danej sprawy specjaliście – oczywistym jest fakt, że nie polecimy wykonania marketingu internetowego przedsiębiorstwa księgowej czy napisania ugody sądowej biologowi. Może więc się zdarzyć, że nasz ulubiony tłumacz tekstów technicznych nie podejmie się tłumaczenia dla branży motoryzacyjnej, co jedynie świadczy o jego solidnym podejściu do swojego zawodu tłumacza. Warto mieć kilku sprawdzonych tłumaczy z najczęściej potrzebnych w danym przedsiębiorstwie dziedzin, ale zawsze można też zapytać swojego tłumacza, czy nie ma kogoś do polecenia. Często biuro tłumaczeń posiada wielu pracowników, którzy specjalizują się w różnych dziedzinach, takich jak np. tłumaczenia medyczne, przemysłowe, spożywcze, lub techniczne.  wielu  specjalizujących się w innych obszarach lub należą do stowarzyszeń, w których poznają profesjonalistów z rozmaitych dziedzin.

Łączenie usług

Co ciekawe, tłumaczenia specjalistyczne to działka w której przekładem tych samych dokumentów, którymi normalnie zajmuje się tłumacz przysięgły, ale tłumacz specjalistyczny nie ma możliwości wydania poświadczenia, więc w przypadku potrzeby przedłożenia takiego tłumaczenia w sytuacji oficjalnej należy je uwierzytelnić, co polega na przeczytaniu tekstu przez tłumacza przysięgłego, ewentualnego naniesienia poprawek i poświadczeniu zgodności z oryginalną wersją. Polecam tego typu usługę gdzie możemy łączyć te działki, ponieważ pomaga zaoszczędzić nie tylko pieniądze ale i czas. Warto wiedzieć, że jeżeli dokument nie jest podpisany to nie trzeba go tłumaczyć przysięgle, wystarczy wykonać tłumaczenie specjalistyczne i złożyć oryginalne podpisy na egzemplarzu w języku źródłowym i w języku docelowym.

Następnie, w razie potrzeby uzyskania większej liczby kopii, można wykonać odpis tych dokumentów u notariusza. Proszę pamiętać o tym, żeby poważnie przemyśleć sprawę wybrać jak najlepsze rozwiązanie ponieważ opcji jest bardzo dużo.

Co to są tłumaczenia specjalistyczne i czym się różnią od zwykłych?

Tłumaczenia specjalistyczne, zwykłe a może przysięgłe? Każda dziedzina posiada jeszcze więcej gałęzi. Mamy tendencje do upraszczania swoich osądów. Jesteśmy skąpcami poznawczymi, a oznacza to tyle, że oszczędzamy swoją energię poznawczą. Dlatego często jeśli ktoś nam mówi, że jest psychologiem – myślimy o specjalności klinicznej, kozetce i wnikliwych pytaniach, mimo tego, że nauka ta ma ponad 50 różnych gałęzi. Podobnie jest z tłumaczeniami. Słyszymy tłumacz – myślimy: Przysięgły? Jeśli chcecie się dowiedzieć o co chodzi w tłumaczeniach i jaka jest różnica pomiędzy tłumaczem specjalistycznym, zwykłym i przysięgłym to serdecznie zapraszam do lektury.

Tłumaczenia specjalistyczne i zwykłe

Kiedy chcemy coś przetłumaczyć warto wiedzieć z usług którego tłumacza należy skorzystać. Prywatna korespondencja, wpisy na swoim blogu czy korespondencja biznesowa bez specjalistycznego słownictwa to sprawy z którymi należy się zwrócić do tłumacza zwykłego. Inaczej jest z tłumaczeniami specjalistycznymi – są to takie teksty, które dotyczą konkretnych dziedzin i zawierają specjalistyczne słownictwo. mogą to być tłumaczenia medyczne, specjalistyczne, telekomunikacyjne, produkcja żywności, przemysł spożywczy, etykiety produktów, tłumaczenia instrukcje obsługi sprzętu, sprzęt medyczny, badania kliniczne, dokumentacja medyczna czy tłumaczenia dla branży motoryzacyjnej lub komunikacyjnej.

Na co zwracać uwagę przy wyborze?

W zależności od tego co chcemy przetłumaczyć, musimy zastanowić się z usług którego biura tłumaczeń skorzystać. Jeśli chcemy przetłumaczyć zwykły tekst to raczej nie będzie problemu, natomiast tłumaczenia specjalistyczne to bardzo szerokie pole manewru. Warto skorzystać z biura, które ma już doświadczenie w branży, posiada wysoko wykwalifikowaną kadrę osób, które mają szerokie horyzonty i znają potrafią odnieść się do cech kulturowych, i obyczajów panujących w danym kraju.

Najlepiej znaleźć biuro tłumaczeń (Zapraszamy do skorzystania usług http://fromtotlumaczenia.pl/), które oferuje nam tłumaczenia specjalistyczne z wielu dziedzin, ponieważ zawsze tłumacze wewnątrz firmy mogą skonsultować się między sobą jeśli jeden tekst dotyczy np. dwóch dziedzin. Może zdążyć się również tak, że nasz specjalista odmówi podjęcia się tłumaczenia specjalistycznego ze względu na brak wystarczającej wiedzy, ale na pewno poleci kolegę, który zdecydowanie lepiej zna się na sprawie i takie zachowanie świadczy jedynie o profesjonalizmie pracownika.

Tłumacz specjalistyczny może się zająć przekładem tych samych tekstów, którymi normalnie zajmuje się tłumacz przysięgły, Różnica jest taka, że tłumacz specjalistyczny nie ma możliwości poświadczenia dokumentu. Dlatego dobrze jest skorzystać z biura tłumaczeń, które oferuję możliwość współpracy zarówno z ze specjalistami z danych dziedzin jak i z tłumaczami przysięgłymi. Dzięki takiej połączonej usłudze zaoszczędzimy czas i pieniądze. Zawsze warto się zastanowić, które rozwiązanie będzie najlepsze w danym przypadku, ponieważ, jak widzimy, opcji jest bardzo wiele.

Jeśli nie jesteśmy w stanie samodzielnie ocenić tego, któremu specjaliście zlecić dany tekst, warto skorzystać z pomocy biura tłumaczeń, gdzie specjaliści po prostu nam doradzą i polecą nam odpowiednią osobę. Sprawa niekoniecznie musi być taka prosta jak mogłoby się wydawać, dlatego zawsze polecam kontakt ze specjalistami, którzy wykazują ogromną wiedzę w konkretnych dziedzinach a ponadto znają cechy kulturowe i obyczaje panujące nie tylko w różnych krajach, ale także w różnych regionach danych krajów, co jest szczególnie ważne przy tłumaczeniach specjalistycznych.

Tłumaczenia i ich fałszywi przyjaciele

Tłumaczenia mogą być prawdziwą pułapką. Czy angielskie sympathy, to sympatia? A włoskie colazione znaczy: kolacja? False friends, czyli fałszywi przyjaciele są zmorą każdego tłumacza, nauczyciela i osoby uczącej się obcego języka. Błędy w tłumaczeniu pojawiają się w książkach, filmach i serialach.

False friends to słowa, które w różnych językach brzmią lub są pisane podobnie, jednak mają różne znaczenie. Tym językowym pułapkom ulegają nie tylko początkujący tłumacze, ale również ci z dużym stażem pracy i doświadczeniem. Szczególnie powinniśmy uważać na te słowa, które na pierwszy rzut oka są identyczne. Ich pisownia jest taka sama, ale znaczenie jest zupełnie inne.

Tłumaczenia z języka angielskiego

Idąc do angielskiej apteki, farmaceuta nie zapyta nas o receipt. Dlaczego? Dlatego, że w aptece potrzebna nam prescription, czyli recepta, a nie paragon. Ucząc się języka angielskiego warto zwrócić uwagę na tautonimy – chociażby po to, żeby nie wyrażać dziewczynie sympathy, a liking. Pamiętaj, że o ile taki fałszywy przyjaciel wyniknie w rozmowie z kolegą, to pół biedy. Gorzej, kiedy pojawi się w CV, tuż pod biegłymi kwalifikacjami językowymi, kiedy staramy się o pracę w biurze tłumaczeń.

Tłumaczenia ustne

Istnieją pary słów które, czytane, brzmią zupełnie tak samo, jednak zapisujemy je inaczej. Dla przykładu boredboard. Dlatego, jeżeli mamy problemy z językiem mówionym, należy zwrócić szczególną uwagę na sens słowa. Inaczej powiemy nie „idę pojeździć na desce”, a „idę pojeździć na nudzie”. Brzmi dziwnie. Tłumaczenia ze słuchu są ciężkie z tego właśnie względu: należy wsłuchać się w sens słów, aby nie popełnić ciężkiego błędu językowego. Zwłaszcza, jeżeli prowadzimy tłumaczenia specjalistyczne, bądź tłumaczenia przemysłowe. Najlepiej najpierw zapisać tekst w oryginalnym języku – dopiero później przełożyć na inny. Tłumaczenia ustne okażą się wtedy łatwiejsze.

Skąd biorą się błędne tłumaczenia?

Ucząc się języka nie przykładamy wielkiej wagi do nauki słówek, co później odbija się na znajomości języka obcego. Znając samą gramatykę, mamy za sobą połowę sukcesu. Przez lenistwo umysłowe tłumaczymy słowa według znanych nam szablonów i popełniamy błąd. Najczęściej bierze się to z tego, że dane wyrazy są obcego pochodzenia (np. z łaciny bądź greki) i błędnie zakładamy, że w innych językach jest podobnie. Pół biedy, jeżeli akurat trafimy na język, w którym takie błędne translacje nic nie znaczą.

Czy mój język obcy jest na dobrym poziomie?

Sądzi się, że dzieci, studenci lub ktokolwiek, kto uczęszcza na kursy języka obcego, ma ułatwione zadanie jeśli chodzi o mierzalność swojego poziomu umiejętności. Czy aby na pewno?

Nie zawsze jest to prawda. Co prawda uczą się języka na poziomie z góry ustalonym, więc wiedzą jaki powinni znać zakres słownictwa i reguł gramatycznych. Jeśli jednak nie mają kontaktu z językiem obcym poza szkołą, nie mogą sprawdzić, jak poradziliby sobie w razie potrzeby jego użycia. Dlatego też nie wiedzą, czy ich znajomość języka jest na tyle wystarczająca, aby porozumieć się z cudzoziemcem lub czy sprawdzi się w jakiejkolwiek życiowej sytuacji. Istnieje jednak kilka sposobów, aby szybko odkryć, na jakim poziomie jest nasza znajomość języka.

Telewizja

W dzisiejszych czasach dostęp do mediów jest łatwiejszy niż kiedykolwiek. Wciąż powstają nowe platformy internetowe lub telewizyjne, które emitują coraz więcej obcojęzycznych programów. Filmy, seriale, programy dokumentalne możemy oglądać zarówno w kablówce, jak i na Youtube, Vimeo czy w telewizji internetowej. Główną cechą odróżniającą te media od zwykłej telewizji jest (zazwyczaj) możliwość wyboru ścieżki dźwiękowej, lub wyłączenia lektora, a zamiast niego włączenia napisów w polskim lub innym języku. Jest to doskonała okazja na to, aby sprawdzić, czy pozbawieni polskich podpowiedzi rozumiemy fabułę programu. Wiadomo, że nie wymaga się od nas znajomości każdego słowa, bo jest to ciężkie do osiągnięcia (choć nie niemożliwe). Ważne, by rozumieć ogólny sens wypowiedzi.
Częstą przeszkodą podczas oglądania programów w innym języku (której nie uświadczamy podczas nauki) jest obcy akcent. Potrafi zniekształcić słowa na tyle, że ciężko nam zrozumieć o co właściwie chodzi. Dlatego ważne jest, aby próbować ogarnąć sens całego zdania, wtedy pojedyncze słowo, którego nie zrozumieliśmy, może okazać się nam znane, tylko że wymówione w sposób, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni.

Radio

Radio internetowe jest ciekawym sposobem sprawdzenia swojej znajomości języka. Opieramy się bowiem tylko na tym, co usłyszymy, nie pomaga nam gra aktorska ani napisy czy dubbing. Jest to jednocześnie najłatwiejszy sposób na osłuchanie się z językiem. Nie trzeba siedzieć przed telewizorem ani niczego czytać, wystarczy włączyć radio i w międzyczasie skupić się na innym zajęciu.

Serwisy internetowe

Tutaj sprawa jest nieco łatwiejsza. Można uznać, że jeśli jesteśmy w stanie zrozumieć przeciętny artykuł na portalu informacyjnym, znajomość języka w wersji drukowanej jest wystarczająca. Niestety nie oznacza to, że poradzimy sobie z napisaniem podobnego artykułu na porównywalnym poziomie, ale zazwyczaj wystarczy nam znajomości języka na jego streszczenie lub przeredagowanie. Zazwyczaj też w takich sytuacjach czas nas nie ogranicza, mamy również dostęp do internetu lub słownika, w którym możemy sprawdzić nieznane nam słowa. Przy rozmowie lub słuchaniu radia czy telewizji, nie mamy tego luksusu.

Wymieniliśmy najpopularniejsze sposoby sprawdzenia biegłości językowej. Warto z nich korzystać nie tylko w tym celu, są one również doskonałymi metodami pogłębiania znajomości języka obcego.

Nie wstydź się swojego angielskiego!

Wielu Polaków wciąż czuje się niezręcznie, kiedy są zmuszeni posłużyć się językiem angielskim na przykład wobec cudzoziemca. Jak pokazują statystyki, niepotrzebnie. Według najnowszego raportu EF EPI (English Proficiency Index), który podsumowuje znajomość języka angielskiego w około 70 państwach, Polacy plasują się całkiem wysoko, bo aż na dziewiątym miejscu. Raport powstał na podstawie badań przeprowadzonych na grupie ponad 910 tysięcy dorosłych mieszkańców globu i jest największym, międzynarodowym badaniem językowym tego typu.

Najgorszą znajomością angielskiego wykazały się kraje Afryki Północnej oraz Środkowego Wschodu, co nie odbiega znacząco od wyników z poprzednich lat. Nie dziwi to, jeśli weźmie się pod uwagę zachodzące koleracje. W krajach, których PKB jest wysokie, mieszkańcy znacznie lepiej posługują się językiem angielskim niż w tych, w których PKB jest niższe. Przenosi się to także na liczbę urodzeń oraz wysokość zarobków.

W Europie najniższy poziom znajomości języka angielskiego został wykazany we Francji. Dziewiąta pozycja Polski jest spadkiem w porównaniu do poprzedniego roku – w tym wyprzedziła nas Estonia, Słowenia oraz Luksemburg. Ponadto lepiej od Polaków radzą sobie kraje skandynawskie i Holandia. Tradycyjnie już, wysokim poziomem wykazały się kraje Europy Środkowej i Północnej.

Jeśli badanie ująć całościowo, bez podziału na kraje, znajomość języka angielskiego cały czas rośnie w porównaniu do poprzednich lat. Prawie wszędzie kobiety lepiej posługują się angielszczyzną niż mężczyźni – zwłaszcza w Afryce Północnej, na Bliskim Wschodzie oraz we wschodniej Europie, choć różnice zanikają w krajach będących w czołówce. Jeśli wziąć pod uwagę wiek badanych, najlepiej z językiem radzą sobie młode osoby, między 18 a 20 rokiem życia. Wraz z wiekiem spada znajomość języka angielskiego wśród mieszkańców globu.

Tłumacz przysięgły a deregulacja zawodów

Jest to ostatnia, i zarazem największa część tego procesu (pierwsza transza dotyczyła 51 zawodów i czeka już na podpis prezydenta, druga – dotycząca 91 zawodów, trafia właśnie pod obrady parlamentu), dotyczy zawodów podlegających aż ośmiu ministrom. Jednym z zawodów, które mają podlegać deregulacji, jest tłumacz przysięgły.

Aktualnie zawód ten regulowany jest przez ustawę z 2005 roku, która zakłada, że kandydat, który chce uzyskać prawo do wykonywania zawodu, musi posiadać: wyższe wykształcenie; obywatelstwo Polskie, innego kraju UE lub strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, Konfederacji Szwajcarskiej lub, na zasadach wzajemności, innego państwa; nie może być karany za przestępstwo umyślne, skarbowe lub nieumyślne przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu obrotu gospodarczego; musi też, oczywiście, znać język polski i zdać tzw. egzamin na tłumacza przysięgłego.

Projekt deregulacji zakłada ułatwienie dostępu do zawodów poprzez zniesienie lub zmianę warunków umożliwiające uzyskanie licencji lub prawa do jego wykonywania. Zgodnie z projektem, tłumacz przysięgły nie musi już mieć ukończonych wyższych i wykształcenia wyższego, a wystarczy mu jedynie wykształcenie średnie. Zdaniem autorów projektu: „tłumacz przysięgły, wykonując swoje czynności, nie musi dokonywać naukowych analiz, stąd wystarczające jest wykształcenie średnie, jako umożliwiające do przystąpienia do egzaminu”. Wśród innych proponowanych zmian znalazła się m.in. możliwość zawieszenia wykonywania zawodu, rezygnacja z wydawania pisemnego spisu tłumaczy oraz pociągnięcie do odpowiedzialności zawodowej za niezaktualizowanie wpisów w rejestrze Ministerstwa Sprawiedliwości.

Zmiana dotycząca wykształcenia wywołała burzę w środowisku tłumaczy i kandydatów na tłumaczy. Już teraz egzamin, który musi zdać z wynikiem pozytywnym każdy tłumacz przysięgły in spe, jest oblewany przez ok. 70% kandydatów, z których każdy ma wykształcenie wyższe. Wśród głosów sprzeciwu pojawiły się opinię, że tłumacz przysięgły, który w końcu jest zawodem zaufania publicznego, ma duży wpływ na wynik np. spraw sądowych i przesłuchań, gdy jest powoływany w roli biegłego i tłumaczy zeznania czy wyjaśnienia, i samo wykształcenie średnie nie wystarczy do prawidłowej oceny sytuacji i poradzenia sobie ze stresem, będącym naturalnym czynnikiem towarzyszącym tłumaczowi w takiej sytuacji.

o autorze

Karolina Kaszuba 


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Tłumaczenia w palcach tłumu – crowdsourcing

Społecznościowo projektujemy, społecznościowo fundujemy, społecznościowo realizujemy większe projekty, a ostatnio nawet społecznościowo realizujemy tłumaczenia.

Crowddesign, czyli grupowe projektowanie, polega na zleceniu grupie grafików realizacji projektu wedle naszych wskazówek, wraz z początkowym określeniem ceny. Gdy otrzymamy kilka lub kilkanaście projektów, wybieramy ten, który najbardziej nam odpowiada i to właśnie za niego płacimy. Powstają tak projekty stron internetowych, wizytówek, a nawet logo firm.

Crowdfunding podbija ostatnio podwoje internetu. Witryny takie jak kickstarter umożliwiają zebranie funduszy za pomocą mikropłatności (tak jak swoją pierwszą kampanię finansował Barrack Obama). W ten sposób powstanie np. film dokumentalny o tym w jaki sposób i dlaczego humor może szokować i obrażać, film kinowy na podstawie serialu „Veronica Mars” czy okulary umożliwiające zarządzanie snem.

Coraz popularniejszy staje się również crowdtranslating, czyli podzielenie tłumaczenia większego projektu między kilku (a nawet kilkuset) tłumaczy, często amatorów. Taki sposób świetnie sprawdza się w przypadku portali społecznościowych i serwisów internetowych. Legendami obrosły już tłumaczenia takich serwisów jak Twitter, Facebook czy LinkedIn.  Każdy z nich tłumaczony był przez użytkowników. Ma to tę zaletę, że mają już oni niezbędną wiedzę na temat działania poszczególnych serwisów i wiedzą co kryje się za ich funkcjami. W ten sposób tłumaczenia francuskiej wersji Facebooka dokonano w mniej niż dwa tygodnie!

Wieloma kontrowersjami obrosło tłumaczenie LinkedIn na języki narodowe, w internecie powstało kilka ciekawych wpisów dotyczących tłumaczenia tej witryny na polski i to jak odniesiono się do pracy tłumaczy.

Coraz popularniejsze stają się również serwisy oferujące tłumaczenia wykonywane nie przez profesjonalnych tłumaczy, a przez native speakerów doskonale znających drugi język obcy. Aby zakwalifikować się jako tłumacz do takiego projektu przeważnie należy przejść kilka testów, które są oceniane przez profesjonalnych tłumaczy. Dla klienta wybór takiego rozwiązania to przede wszystkim ograniczenie kosztów i wykonanie tłumaczenia w szybkim terminie. Ciężko przewidzieć jak potoczą się losy tłumaczenia społecznościowego i czy przyjmie się ono w Europie. 

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Cennik tłumaczeń przysięgłych według rozporządzenia ministra sprawiedliwości

Jeśli posiadamy dokumenty w języku obcym, których musimy użyć w urzędach polskich, przyjdzie nam skorzystać z usług tłumacza przysięgłego, nawet jeśli biegle władamy danym językiem, ponieważ urzędy akceptują jedynie przekład opatrzony pieczęcią uwierzytelniającą, którą dysponuje tłumacz przysięgły. Jaki zatem będzie koszt takiej usługi?

W rozporządzeniu ministra sprawiedliwości z dnia 26 stycznia 2005 r. w sprawie wynagrodzenia za czynności tłumacza przysięgłego możemy dowiedzieć się, że za przekład pisemny na język ojczysty z języków należących do pierwszej grupy językowej: angielski, rosyjski, niemiecki, francuski, zleceniodawca za jedną stronę przeliczeniową zapłaci 23 zł. Strona przeliczeniowa to 25 wierszy po 45 znaków. Jest to inny sposób przeliczania niż przyjęty przez np. typowe biuro tłumaczeń. Warszawa i inne miasta stosują przeliczenia w zależności od ilości znaków na stronie. Dlatego też ministerstwo przewidziało, że w przypadku braku możliwości wykorzystania wyżej opisanego typu kalkulacji, strona przeliczeniowa wynosi 1.125 znaków ze spacjami i tak też zazwyczaj przyjmuje przeciętne biuro tłumaczeń.

W przypadku pierwszej grupy językowej stawki za tłumaczenie na język obcy wynoszą 30,07 zł. W pozostałych grupach obejmujących języki europejskie i pozaeuropejskie, które stosują alfabet łaciński lub inny, za przekład na język ojczysty zapłacimy od 24,77 zł do 33,61 zł za stronę, a za tłumaczenie na język obcy od 35,38 zł do 49,54 zł. Są to wszystko ceny za tłumaczenia pisemne, jednakże w przypadku tłumaczeń ustnych ceny wylicza się tak samo a dodatkowo dodaje 30 procent stawki bazowej. Jednakże w tym przypadku każda rozpoczęta godzina tłumaczenia liczy się jako pełna, nawet jeśli są to tylko 2 minuty. Dodatkowe 100 procent dolicza się też w przypadku trybu przyspieszonego, a jeśli tekst zawiera słownictwo specjalistyczne, lub jest nieczytelny (np. z powodu kiepskiej jakości wydruku), albo pisany ręcznie, wówczas do ceny podstawowej dodaje się 25 procent.

Istnieje jednak możliwość zredukowania ceny podstawowej, jeśli posiadamy umiejętność biegłego posługiwania się językiem, którego dotyczy tłumaczenie. Możemy samodzielnie tekst przetłożyć, a następnie przedstawić nasze tłumaczenie specjaliście do uwierzytelnienia wraz z oryginałem dokumentu tłumaczonego. Tłumacz po sprawdzeniu zgodności, poświadczy dokument za 50% stawki. Wszystkie wyżej wymienione sumy wydają się dość korzystne dla klienta, nie oddają jednak w pełni rzeczywistości. Ceny te bowiem są narzucane tłumacz tylko i wyłącznie w przypadku przekładu dla organów administracji państwowej, którym tłumacz nie może odmówić, jeśli nie ma ku temu ważnego powodu, a niestety dla tłumaczy już zbyt korzystne nie są. Osobom prywatnym i firmom tłumacz może dyktować dowolne ceny i nie ma obowiązku podjąć się tłumaczenia, stąd ceny proponowane przez biura tłumaczeń są zazwyczaj znacznie wyższe, a podyktowane jest to stawkami, które pobierają tłumacze, a których wysokość jest często jak najbardziej zrozumiała, ponieważ tłumaczenie należy do bardzo trudnych zadań.

o autorze

Pracownik biura tłumaczeń MIW


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Oxford Translation Day – oksfordzkie święto tłumaczeń

Oksfordzkie święto tłumaczeń organizuje St. Anne’s College, jedno z kolegiów wchodzących w skład University of Oxford. Posiada ono prężną katedrę neofilologii, na której można uczyć się m.in. rosyjskiego, czeskiego, oraz polskiego. Czteroletni program oferuje naukę języka, kultury i literatury, pozwala się również zagłębić w tajniki wykonywania tłumaczeń pomiędzy poszczególnymi językami – Kolegium oferuje połączenie kursów kilku języków.

W dniach 13-14 czerwca Kolegium po raz pierwszy zorganizuje dwudniowe święto języków i tłumaczeń.

Na dwa dni Oxford zamieni się w centrum tłumaczeń, zarówno w Kolegium, jak i w różnych punktach miasta odbywać się będą wydarzenia poświęcone tematyce translatorskiej – m.in. wykłady i warsztaty.

Będzie można m.in. dowiedzieć się więcej o kreatywności podczas wykonywania tłumaczeń i odchodzenia od wierności tekstowi, wziąć udział w warsztatach pisania, w których punktem wyjściowym będzie poezja stworzona przez uwięzionych pisarzy, odbędą się również dyskusje m.in. na temat języków, miejsc, fikcji i pamięci.

Podczas dwudniowego święta zostanie również wręczona nagroda Oxford-Weidenfeld Prize, przyznawana tłumaczeniom na angielski z dowolnego, żyjącego języka europejskiego. Honoruje sztukę tłumaczenia oraz jego wartość kulturową. Fundowana jest przez Lorda Weidenfelda i trzy oksfordzkie Kolegia. W wieczór przyznawania nagrody odbędzie się spotkanie z autorami tłumaczeń, podczas którego krótko omówione zostaną poszczególne dzieła, a następnie wręczona zostanie nagroda. W tym roku wśród 5 nominowanych znaleźli się m.in. Peter Daniels za tłumaczenie wierszy wybranych Władysława Chodasiewicza; Isabel Fargo Cole za tłumaczenie „The Jew Car” Franza Fühmanna i Mira Rosenthal, która przetłumaczyła „Kolonie” Tomasza Różyckiego.

Prestiżowa nagroda przyznawana jest od 1999 roku. Wśród laureatów znajdują się m.in. Edwin Morgan, który przetłumaczył dramat „Fedra” Jeana Racine na język scots, którym posługuje się ok., 1,5 mln mieszkańców Zjednoczonego Królestwa. Był to jedyny przypadek, gdy nagrodzono tłumaczenie na język inny niż angielski. 

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Tłumacz czy biuro tłumaczeń – co wybrać?

Poszukując wykonawcy tłumaczenia, czy to przez Internet czy tradycyjnymi sposobami, zdarza nam się trafiać na różnych usługodawców. Najczęściej są to biura tłumaczeń, czyli firmy specjalizujące się w prowadzeniu projektów tłumaczeniowych na zlecenie. Najczęściej pracownicy takich firm sami nie przekładają dokumentów (często nawet nie znają oni żadnego języka obcego!), ale współpracując z szerokim gronem tłumaczy – podzlecają im wykonywanie tych prac. Biura tłumaczeń, pomimo, że ich usługi są zwykle dużo droższe (nawet trzykrotnie!) od usług tłumaczy prywatnych, oferują zwykle bardzo dobre przeprowadzenie złożonych projektów, obejmujących zakresem na przykład wiele różnych dokumentów w różnych językach czy tłumaczenie całej konferencji razem z dostarczeniem sprzętu, cateringu i wynajęciem pokoi w hotelach. Biura mogą rozdzielać poszczególne prace pomiędzy wielu tłumaczy, dlatego też czasy realizacji zleceń mogą być szybsze, choć w praktyce bywa z tym różnie. Jakość tłumaczeń bywa również wyższa, ponieważ zwykle w cenie usługi ujęty jest już koszt korekty językowej (często wykonanej przez native speakera).

Drugim rodzajem wykonawców, których możemy znaleźć np. w wyszukiwarkach internetowych, są tłumacze, działający w charakterze freelancerów. Takie osoby niejednokrotnie posiadają własną działalność gospodarczą (dzięki czemu mogą także wystawiać faktury VAT), a jakość ich pracy nie odbiega wcale od usług wykonywanych przez biura tłumaczeń. Należy jednak pamiętać, że czasy realizacji tłumaczenia są zwykle nieco dłuższe, ponieważ tłumacz nie zatrudnia chociażby ludzi do odbierania i szeregowania zleceń. Jeśli natomiast nieco mniej zależy nam na czasie, ceny usług tłumaczy prywatnych są po prostu bezkonkurencyjne w stosunku do biur. Wystarczy wyobrazić sobie, że duże biura tłumaczeń muszą zarobić tyle, aby utrzymać wszystkich swoich pracowników (zwykle kilkunastu), pomieszczenia biurowe, itd. i jeszcze wygenerować zyski na odpowiednim poziomie.

Tłumacz pracujący prywatnie będzie miał jeszcze jedną podstawową zaletę: pracuje on na własne nazwisko, którego nie ukryje za żadną znaną marką. Takie tłumaczenie może być zatem równie wysokiej jakości, jak te z biur tłumaczeń (często sam tłumacz również współpracuje z native speakerem, który czyta wszystkie jego teksty „po znajomości”), a z całą pewnością kwestie jakichkolwiek reklamacji czy poprawek, chętniej i łatwiej będą załatwione przez prywatnego tłumacza, niż przez dużą firmę.

Podsumowując: wybierz biuro tłumaczeń, jeśli zależy Ci na czasie lub jeśli masz do przetłumaczenia złożony projekt. We wszystkich pozostałych przypadkach warto skorzystać z usług tłumaczy prywatnych, ponieważ jakość ich usług jest praktycznie taka sama, czas realizacji zbliżony, a cena dużo niższa.

o autorze

Adrianna Zielonka – tłumacz języka angielskiego z Wrocławia – wykonuje tłumaczenia pisemne i ustne dla firm oraz osób prywatnych, gwarantując krótki czas realizacji i wysoką jakość pracy.


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www