Tłumaczenia w palcach tłumu – crowdsourcing

Społecznościowo projektujemy, społecznościowo fundujemy, społecznościowo realizujemy większe projekty, a ostatnio nawet społecznościowo realizujemy tłumaczenia.

Crowddesign, czyli grupowe projektowanie, polega na zleceniu grupie grafików realizacji projektu wedle naszych wskazówek, wraz z początkowym określeniem ceny. Gdy otrzymamy kilka lub kilkanaście projektów, wybieramy ten, który najbardziej nam odpowiada i to właśnie za niego płacimy. Powstają tak projekty stron internetowych, wizytówek, a nawet logo firm.

Crowdfunding podbija ostatnio podwoje internetu. Witryny takie jak kickstarter umożliwiają zebranie funduszy za pomocą mikropłatności (tak jak swoją pierwszą kampanię finansował Barrack Obama). W ten sposób powstanie np. film dokumentalny o tym w jaki sposób i dlaczego humor może szokować i obrażać, film kinowy na podstawie serialu „Veronica Mars” czy okulary umożliwiające zarządzanie snem.

Coraz popularniejszy staje się również crowdtranslating, czyli podzielenie tłumaczenia większego projektu między kilku (a nawet kilkuset) tłumaczy, często amatorów. Taki sposób świetnie sprawdza się w przypadku portali społecznościowych i serwisów internetowych. Legendami obrosły już tłumaczenia takich serwisów jak Twitter, Facebook czy LinkedIn.  Każdy z nich tłumaczony był przez użytkowników. Ma to tę zaletę, że mają już oni niezbędną wiedzę na temat działania poszczególnych serwisów i wiedzą co kryje się za ich funkcjami. W ten sposób tłumaczenia francuskiej wersji Facebooka dokonano w mniej niż dwa tygodnie!

Wieloma kontrowersjami obrosło tłumaczenie LinkedIn na języki narodowe, w internecie powstało kilka ciekawych wpisów dotyczących tłumaczenia tej witryny na polski i to jak odniesiono się do pracy tłumaczy.

Coraz popularniejsze stają się również serwisy oferujące tłumaczenia wykonywane nie przez profesjonalnych tłumaczy, a przez native speakerów doskonale znających drugi język obcy. Aby zakwalifikować się jako tłumacz do takiego projektu przeważnie należy przejść kilka testów, które są oceniane przez profesjonalnych tłumaczy. Dla klienta wybór takiego rozwiązania to przede wszystkim ograniczenie kosztów i wykonanie tłumaczenia w szybkim terminie. Ciężko przewidzieć jak potoczą się losy tłumaczenia społecznościowego i czy przyjmie się ono w Europie. 

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Tłumacz czy biuro tłumaczeń – co wybrać?

Poszukując wykonawcy tłumaczenia, czy to przez Internet czy tradycyjnymi sposobami, zdarza nam się trafiać na różnych usługodawców. Najczęściej są to biura tłumaczeń, czyli firmy specjalizujące się w prowadzeniu projektów tłumaczeniowych na zlecenie. Najczęściej pracownicy takich firm sami nie przekładają dokumentów (często nawet nie znają oni żadnego języka obcego!), ale współpracując z szerokim gronem tłumaczy – podzlecają im wykonywanie tych prac. Biura tłumaczeń, pomimo, że ich usługi są zwykle dużo droższe (nawet trzykrotnie!) od usług tłumaczy prywatnych, oferują zwykle bardzo dobre przeprowadzenie złożonych projektów, obejmujących zakresem na przykład wiele różnych dokumentów w różnych językach czy tłumaczenie całej konferencji razem z dostarczeniem sprzętu, cateringu i wynajęciem pokoi w hotelach. Biura mogą rozdzielać poszczególne prace pomiędzy wielu tłumaczy, dlatego też czasy realizacji zleceń mogą być szybsze, choć w praktyce bywa z tym różnie. Jakość tłumaczeń bywa również wyższa, ponieważ zwykle w cenie usługi ujęty jest już koszt korekty językowej (często wykonanej przez native speakera).

Drugim rodzajem wykonawców, których możemy znaleźć np. w wyszukiwarkach internetowych, są tłumacze, działający w charakterze freelancerów. Takie osoby niejednokrotnie posiadają własną działalność gospodarczą (dzięki czemu mogą także wystawiać faktury VAT), a jakość ich pracy nie odbiega wcale od usług wykonywanych przez biura tłumaczeń. Należy jednak pamiętać, że czasy realizacji tłumaczenia są zwykle nieco dłuższe, ponieważ tłumacz nie zatrudnia chociażby ludzi do odbierania i szeregowania zleceń. Jeśli natomiast nieco mniej zależy nam na czasie, ceny usług tłumaczy prywatnych są po prostu bezkonkurencyjne w stosunku do biur. Wystarczy wyobrazić sobie, że duże biura tłumaczeń muszą zarobić tyle, aby utrzymać wszystkich swoich pracowników (zwykle kilkunastu), pomieszczenia biurowe, itd. i jeszcze wygenerować zyski na odpowiednim poziomie.

Tłumacz pracujący prywatnie będzie miał jeszcze jedną podstawową zaletę: pracuje on na własne nazwisko, którego nie ukryje za żadną znaną marką. Takie tłumaczenie może być zatem równie wysokiej jakości, jak te z biur tłumaczeń (często sam tłumacz również współpracuje z native speakerem, który czyta wszystkie jego teksty „po znajomości”), a z całą pewnością kwestie jakichkolwiek reklamacji czy poprawek, chętniej i łatwiej będą załatwione przez prywatnego tłumacza, niż przez dużą firmę.

Podsumowując: wybierz biuro tłumaczeń, jeśli zależy Ci na czasie lub jeśli masz do przetłumaczenia złożony projekt. We wszystkich pozostałych przypadkach warto skorzystać z usług tłumaczy prywatnych, ponieważ jakość ich usług jest praktycznie taka sama, czas realizacji zbliżony, a cena dużo niższa.

o autorze

Adrianna Zielonka – tłumacz języka angielskiego z Wrocławia – wykonuje tłumaczenia pisemne i ustne dla firm oraz osób prywatnych, gwarantując krótki czas realizacji i wysoką jakość pracy.


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www