Tłumacz czy biuro tłumaczeń – co wybrać?

Poszukując wykonawcy tłumaczenia, czy to przez Internet czy tradycyjnymi sposobami, zdarza nam się trafiać na różnych usługodawców. Najczęściej są to biura tłumaczeń, czyli firmy specjalizujące się w prowadzeniu projektów tłumaczeniowych na zlecenie. Najczęściej pracownicy takich firm sami nie przekładają dokumentów (często nawet nie znają oni żadnego języka obcego!), ale współpracując z szerokim gronem tłumaczy – podzlecają im wykonywanie tych prac. Biura tłumaczeń, pomimo, że ich usługi są zwykle dużo droższe (nawet trzykrotnie!) od usług tłumaczy prywatnych, oferują zwykle bardzo dobre przeprowadzenie złożonych projektów, obejmujących zakresem na przykład wiele różnych dokumentów w różnych językach czy tłumaczenie całej konferencji razem z dostarczeniem sprzętu, cateringu i wynajęciem pokoi w hotelach. Biura mogą rozdzielać poszczególne prace pomiędzy wielu tłumaczy, dlatego też czasy realizacji zleceń mogą być szybsze, choć w praktyce bywa z tym różnie. Jakość tłumaczeń bywa również wyższa, ponieważ zwykle w cenie usługi ujęty jest już koszt korekty językowej (często wykonanej przez native speakera).

Drugim rodzajem wykonawców, których możemy znaleźć np. w wyszukiwarkach internetowych, są tłumacze, działający w charakterze freelancerów. Takie osoby niejednokrotnie posiadają własną działalność gospodarczą (dzięki czemu mogą także wystawiać faktury VAT), a jakość ich pracy nie odbiega wcale od usług wykonywanych przez biura tłumaczeń. Należy jednak pamiętać, że czasy realizacji tłumaczenia są zwykle nieco dłuższe, ponieważ tłumacz nie zatrudnia chociażby ludzi do odbierania i szeregowania zleceń. Jeśli natomiast nieco mniej zależy nam na czasie, ceny usług tłumaczy prywatnych są po prostu bezkonkurencyjne w stosunku do biur. Wystarczy wyobrazić sobie, że duże biura tłumaczeń muszą zarobić tyle, aby utrzymać wszystkich swoich pracowników (zwykle kilkunastu), pomieszczenia biurowe, itd. i jeszcze wygenerować zyski na odpowiednim poziomie.

Tłumacz pracujący prywatnie będzie miał jeszcze jedną podstawową zaletę: pracuje on na własne nazwisko, którego nie ukryje za żadną znaną marką. Takie tłumaczenie może być zatem równie wysokiej jakości, jak te z biur tłumaczeń (często sam tłumacz również współpracuje z native speakerem, który czyta wszystkie jego teksty „po znajomości”), a z całą pewnością kwestie jakichkolwiek reklamacji czy poprawek, chętniej i łatwiej będą załatwione przez prywatnego tłumacza, niż przez dużą firmę.

Podsumowując: wybierz biuro tłumaczeń, jeśli zależy Ci na czasie lub jeśli masz do przetłumaczenia złożony projekt. We wszystkich pozostałych przypadkach warto skorzystać z usług tłumaczy prywatnych, ponieważ jakość ich usług jest praktycznie taka sama, czas realizacji zbliżony, a cena dużo niższa.

o autorze

Adrianna Zielonka – tłumacz języka angielskiego z Wrocławia – wykonuje tłumaczenia pisemne i ustne dla firm oraz osób prywatnych, gwarantując krótki czas realizacji i wysoką jakość pracy.


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www

Nagradzanie tłumaczenia – IFPP

Jedną z takich nagród, honorujących najlepsze tłumaczenia, jest Independent Foreign Fiction Prize. Od 1990 roku przyznawana jest książce beletrystycznej (napisanej przez żyjącego autora), która została przetłumaczona na angielski z dowolnego języka i wydana w Zjednoczonym Królestwie. Nagrodę, w wysokości 5000 funtów otrzymuje zarówno autor, jak i tłumacz.

Pierwszą uhonorowana książką był Biały zamek Orhana Pamuka (autorką tłumaczenia z języka tureckiego jest Victoria Holbrook). Później nagrodzono m.in. Nieśmiertelność Milana Kundery (1991, autor tłumaczenia z czeskiego: Peter Kussi) czy Śmierć Napoleona Simona Leysa (The Death of Napoleon, autorka tłumaczenia z francuskiego: Patricia Clancy).

W latach 1996-2001 nagroda nie była przyznawana, udało się ją wznowić dopiero od 2002 roku, kiedy zaczęła ją fundować Arts Council England, finansująca również m.in. British Centre for Literary Translation (Brytyjskie Centrum Tłumaczenia Literackiego).

W pierwszym roku po wznowieniu nagrody uhonorowano Austerlitz W.G. Sebalda (autorka tłumaczenia z niemieckiego: Anthea Bell, chociaż Sebald, mieszkający w Wielkiej Brytanii od 1970 roku, współpracował ze swoimi tłumaczami; był to jedyny raz, gdy nagrodę otrzymał nieżyjący pisarz – Sebald zginął w wypadku samochodowym pod koniec 2001 roku). Austerlitz, książka opowiada o losach dziecka przywiezionego do Walii w transporcie z Czech w lecie 1939 roku, które zostało adoptowane, a po latach odkrywa swoją przeszłość. Pod względem formalnym Austerlitz jest wyjątkową książką – tekst nie jest podzielony na paragrafy, a do tego obfituje w dygresje i połączenia fikcji i faktów, a do tego składa się z długich i skomplikowanych zdań – jedno zdanie ma 7,5 strony!

Nagrody IFPP nigdy nie zdobyła książka napisana przez polskiego autora. Ale, w 2013 roku w szerokim finale znalazł się Paweł Huelle i jego Opowieści chłodnego morza (autorka tłumaczenia: Antonia Lloyd-Jones), w 2011 roku również w szerokim finale znalazł się Michał Witkowski ze swoim Lubiewem (tłum. William Martin), w 2008 roku w wąskim finale znalazł się Castorp Pawła Huelle (znów w tłumaczeniu Antonii Lloyd-Jones), a w 2006, również w wąskim finale – Mercedes-Benz, również Huelle w tłumaczeniu Lloyd-Jones. 

o autorze

Karolina Kaszuba


Artykuł pochodzi z serwisu:
Albercik.pl – darmowe artykuły do przedruku na strony www